(© Karolina Misztal)

W wielkim starciu w środę, 2 maja o godz. 16 broniąca trofeum Arka zmierzy się z faworytem, Legią Warszawa. Gdynianie nie mają jednak kompleksów wobec aktualnego mistrza Polski i na pewno nie przestraszą się w stolicy bardziej utytułowanego rywala.

- Mógłbym grać z Legią co tydzień - stwierdził niedawno Leszek Ojrzyński, trener żółto-niebieskich.

Co ważniejsze, nie są to tylko puste słowa, bo Arka napsuła w ostatnich dwóch sezonach „Wojskowym” wiele krwi. Gdynianie całkiem niedawno, 31 marca, po bardzo dobrej grze zwyciężyli mistrzów Polski 1:0 w ligowym starciu na stadionie przy ul. Olimpijskiej. Tym samym zabrali „Wojskowym” punkty bardzo potrzebne zespołowi z Warszawy w walce o tytuł mistrzowski. Między innymi na skutek tej porażki pracę w Legii stracił trener Romeo Jozak. Ponadto gdynianie triumfowali już w tym sezonie nad „Wojskowymi” w Warszawie w meczu o Superpuchar Polski. W minionych rozgrywkach, także przy ul. Łazienkowskiej 3, ograli natomiast Legię 3:1. Dlatego broniąca pucharu i bardzo zdeterminowana Arka w żadnym wypadku nie stoi w najbliższą środę na straconej pozycji. Szykuje się bardzo ekscytujący mecz.

Zanim jednak gdynianie na oczach licznych oficjeli, w tym prezesa Polskiego Związku Piłki Nożnej Zbigniewa Bońka i prawdopodobnie także Andrzeja Dudy, prezydenta RP, wybiegną za niespełna tydzień na PGE Narodowy, czeka ich jutro o godz. 18 mecz przy ul. Olimpijskiej z Piastem Gliwice w rozgrywkach Lotto Ekstraklasy. Należy spodziewać się, że trener Leszek Ojrzyński, podobnie, jak przy okazji ostatniego spotkania ligowego przeciwko Sandencji Nowy Sącz, kolejny raz wystawi rezerwowy skład. Żółto-niebiescy mają 14 punktów przewagi w tabeli nad zajmującym przedostatnie miejsce Bruk-Betem Termaliką Nieciecza. Do końca rozgrywek pozostało pięć kolejek, co oznacza, że „Słonie” z małopolskiej wsi, prowadzone przez Kazimierza Moskala, jeśli zanotują trudną do wyobrażenia sobie passę zwycięstw, ugrać mogą maksymalnie 15 oczek. Dodatkowo Bruk-Bet Termalica ma niekorzystny bilans spotkań z Arką. Oznacza to, że każdy punkt, zdobyty przez żółto-niebieskich, lub brak zwycięstwa ze strony ekipy z Niecieczy, która rozgrywa w niedzielę wyjazdowe starcie z Cracovią, przekreśla już nawet matematyczne szanse na spadek Arki.

Dlatego trener Leszek Ojrzyński ma pełen komfort w dawaniu odpoczynku swoim czołowym piłkarzom przed finałem Pucharu Polski. Może mieć to istotny wpływ na losy zaplanowanego na 2 maja meczu, bo na taki sam luksus z pewnością nie mogą pozwolić sobie członkowie sztabu szkoleniowego Legii.

„Wojskowi” grają jutro spotkanie u siebie z nieobliczalną Koroną Kielce i za wszelką cenę muszą je wygrać. Jeśli stanie się inaczej, skomplikują sobie walkę z Jagiellonią Białystok i Lechem Poznań o tytuł mistrza Polski. A to właśnie ten cel, a nie pucharowy triumf, jest dla nich priorytetem. W Arce te proporcje są dokładnie odwrotne.

MAGAZYN SPORTOWY 24




Sport

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!

Więcej na temat: