Co obnażyła pandemia? "Premier powinien wyjść przed kamery i powiedzieć - ja tu rządzę, zaufajcie mi, panuję nad sytuacją"

Redakcja
W ostatnim czasie okazało się, że Polska znalazła się „pod kreską” tzw. odporności stadnej na odrę, a to oznacza, że na własne życzenie szykujemy sobie kolejną epidemię. Odra jest jedną z najbardziej zaraźliwych chorób zakaźnych wieku dziecięcego. Dlatego musimy dbać, by sposób komunikowania się rządzących ze społeczeństwem był na najwyższym poziomie, a wpływ fakenewsowych informacji - jak najniższy. Pandemia jest stresogenna, ludzie się boją, nie wiedzą, co przyniesie kolejny dzień i czekają, aż ktoś cieszący się autorytetem do nich przemówi. Sytuacja, w której narrację przejmie ktoś inny, jest potencjalnie bardzo groźna. Bo, choć słuchają go miliony, nie jest za nic odpowiedzialny. I nagle dowiadujemy się, że w szczepionkach są chipy, a wirus to wymysł tych, którzy chcą nas kontrolować - ostrzega dr Tomasz Rożek - fizyk, dziennikarz naukowy, autor bloga „Nauka. To lubię”.

Jak - pana zdaniem - radzimy sobie z pandemią?
To zależy, o jaki aspekt pani pyta, bo jeśli chodzi o szczepienia to - szczególnie w ostatnim czasie - całkiem nieźle. Jeśli chodzi o samą służbę zdrowia, to znowu muszę rozdzielić - przed całym medycznym personelem chylę czoła i zdejmuję kapelusz przed każdym lekarzem i pielęgniarką, którzy w takich warunkach muszą pracować i pracują. Jeśli zaś chodzi o sam system, to on w wielu miejscach się zacina. Najprościej byłoby powiedzieć, że zacina się z powodu pandemii, ale to nie jest cała prawda. On źle funkcjonuje od wielu lat, a kolejne ekipy rządzące nie robiły nic, albo robiły niewiele, żeby go naprawić. Gdy statek jest zardzewiały i ledwo trzyma się na fali, to nawet jak się ma na pokładzie dobrych marynarzy, sztorm może go zatopić.

Dr Tomasz Rożek - fizyk, dziennikarz naukowy, autor bloga „Nauka. To lubię”.
Dr Tomasz Rożek - fizyk, dziennikarz naukowy, autor bloga „Nauka. To lubię”.

Wielu ekspertów uważa, że pandemia brutalnie obnażyła wszystkie słabości naszego systemu ochrony zdrowia. Być może po takiej lekcji politycy zaczną traktować go poważnie. Nie ulega kwestii, że trzeba w ten system wpompować więcej pieniędzy.
Nie jestem ekspertem od ochrony zdrowia, więc nie udaję, że wiem, jak ten system naprawić. Widzę jednak wskaźniki i potrafię ocenić liczby, a te są bezwzględne. Tematem bliższym mojemu sercu jest edukacja. Ona teraz wygląda lepiej niż podczas pierwszej fali pandemii. Początkowo był to totalny dramat, zastanawiałem się, jak to jest możliwe, że tak długo szkoły nie są w stanie np. ustalić wspólnej platformy i dzieci skakały z Zooma na Discorda, z Discorda na Scape’a i na Messengera i na WhatsAppa i w efekcie - wszyscy się w tym gubili. Przecież w tych szkołach są informatycy, przecież nauczyciele też posługują się komputerem. Na pewno jakość edukacji podczas pandemii jest dramatycznie niższa od jakości edukacji w szkole. Mamy pokolenie dzieci, którym ktoś półtora roku wyciął z życia. I nie ma co udawać, że to jakoś uda się nadrobić. Nie, nie uda się nadrobić. To pokolenie, które będzie miało braki. I tak nasz system - mówiąc najdelikatniej - nie należy do dobrze działających i nie jest to tylko moja subiektywna opinia, ale również takich instytucji, jak Najwyższa Izba Kontroli, która już kilka lat temu informowała np. o postępującym dramacie w nauczaniu matematyki. A przez pandemię to działa jeszcze gorzej.

A jak radzimy sobie z zarządzaniem informacją?
Jakość oficjalnych komunikatów oceniam jako niską, chaos informacyjny jest spory. Być może częściowo wynika to z tego, że w zasadzie wszyscy uczestnicy tej gry po raz pierwszy w życiu zostali postawieni przed taką sytuacją. Może gdyby pandemie zdarzały się u nas regularnie co dziesięć lat, to niektórych z tych błędów uniknęlibyśmy. Na to zresztą nałożył się stary grzech naszej klasy politycznej, która nie potrafi znaleźć wspólnych celów i każda okazja, żeby walnąć, kopnąć przeciwnika jest wykorzystywana. Ja nie jestem naiwny, rozumiem, że tak jest, ale myślę sobie, przecież konsekwencje tego co dzisiaj przeżywamy, będą przechodziły na kolejne ekipy rządzące. Czy zatem nie lepiej mieć za wspólnego przeciwnika wirusa, niż siebie nawzajem? Przecież wiele procesów, które mają wpływ na rzeczywistość, trwa dłużej niż jedna czy nawet dwie kadencje. Takim procesem jest choćby kształcenie lekarzy. To nie jest tak, że w styczniu 2020 widzimy, że nadchodzi pandemia, wydajemy rozporządzenie i we wrześniu 2020 mamy dwa razy więcej anestezjologów. To nie jest tak, że widzimy zalew fejków, więc wydajemy zarządzenie, że zaczynamy uświadamiać, że trzeba weryfikować źródła informacji i chwilę później to się dzieje. Niestety, tak to nie działa. Rozciągnięte są nie tylko procesy, ale także konsekwencje. I myślenie na zasadzie „im gorzej, tym dla mnie lepiej”, bo dzisiaj jestem w opozycji i łatwiej mi będzie wygrać wybory, jest piłowaniem gałęzi, na której wszyscy siedzimy. Szokuje mnie, że ludzie, którzy chcą być odpowiedzialni za państwo albo pretendują do tej funkcji, tak postępują. Nie twierdzę, że nie wolno krytykować, ani recenzować, ale uważam, że wielokrotnie wykraczaliśmy daleko poza recenzję i krytykę, raczej zajmujemy się podkładaniem sobie nóg. Jak ktoś się przewróci, to będzie mi łatwiej. Nie potrafię w ten sposób funkcjonować, w ten sposób myśleć. Natomiast jest to jeden z elementów wpływających na chaos informacyjny, który dociera z kolei do nas jako obywateli.

Ministerstwo Zdrowia zapowiada zniesienie obowiązku noszenia maseczek na otwartej przestrzeni i świeżym powietrzu dopiero pod koniec maja, tymczasem jeden ze znanych ekspertów twierdzi, że powietrze nie stanowi medium dla wirusa, a to oznacza, że w lesie, w parku, a nawet na ulicy noszenie masek nie ma sensu, może nam natomiast zaszkodzić. Komu mamy wierzyć?
Z maseczkami od początku pandemii jest informacyjny chaos, ponieważ kluczem do zrozumienia tego, jak rozprzestrzenia się pandemia, nie są rządowe rozporządzenia, a znajomość bardzo prostego mechanizmu, który zresztą był znany od samego początku. W momencie, gdy wiemy, że jakiś patogen roznosi się drogą kropelkową, to jasne jest, że musimy trzymać dystans na tyle duży, żeby te „kropelki” nie docierały do innej osoby. Natomiast w miejscach, w których zachowanie odległości 2-2,5 m jest niemożliwe, a dodatkowo tam, gdzie ograniczona jest wentylacja, czyli w pomieszczeniach zamkniętych, powinniśmy nosić maseczki zakrywające usta i nos.

Odra, ospa, polio...Co wiesz o chorobach zakaźnych?

To informacja zrozumiała dla wszystkich.
I rozporządzenie tej treści - trzymajcie odleg

Wideo

Materiał oryginalny: Co obnażyła pandemia? "Premier powinien wyjść przed kamery i powiedzieć - ja tu rządzę, zaufajcie mi, panuję nad sytuacją" - Dziennik Bałtycki

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie