Duchowny spowodował kolizję. Czy był pijany?

Maria Sowisło
Proboszcz jednej z chojnickich parafii już po raz trzeci "skasował" swój samochód. Tym razem zderzył się czołowo z innym pojazdem. Czy proboszcz w sobotni wieczór, kiedy doszło do kolizji, był trzeźwy? Na to pytanie ...

Proboszcz jednej z chojnickich parafii już po raz trzeci "skasował" swój samochód. Tym razem zderzył się czołowo z innym pojazdem. Czy proboszcz w sobotni wieczór, kiedy doszło do kolizji, był trzeźwy? Na to pytanie odpowiedzą wyniki badania krwi.

Kolizja miała miejsce w centrum Chojnic, na ul. Batorego. 47-letni ksiądz jechał swoją skodą superb od strony Charzyków w kierunku ronda. Na wysokości kamienicy, w której mieściło się do niedawna biuro poselskie, samochód księdza zjechał na przeciwny pas i zderzył się czołowo z nadjeżdżającym volvo. Tym z kolei kierował 20-letni bratanek znanego przedsiębiorcy z Chojnic.
- W obu samochodach wybuchły poduszki powietrzne - mówi mieszkaniec Chojnic, który widział auta. - W skodzie księdza urwane było koło od strony kierowcy. Samochód praktycznie nie miał przodu.
Proboszcz odmówił badania alkotestem. Został więc przewieziony do chojnickiego szpitala.
- Nie udzielamy żadnych informacji o pacjentach naszej placówki - kwituje Leszek Bonna, dyrektor Szpitala Specjalistycznego w Chojnicach.

Jakby było tego mało, proboszcz nie miał przy sobie żadnych dokumentów, czyli ani prawa jazdy, ani dowodu rejestracyjnego, o ubezpieczeniu OC nie wspominając. Auto duchownego zostało zabrane przez pomoc drogową. Do poniedziałku wieczora stało zabezpieczone na parkingu. Potem ksiądz z dokumentami odebrał skodę i odstawił do warsztatu samochodowego. Nie chce rozmawiać na temat tego zdarzenia, ani innych poprzednich. Przypomnijmy, że podczas jednej z wcześniejszych kolizji przejechał prosto przez rondo. Mieszkańcy Chojnic żartują, że w ten sposób proboszcz "ochrzcił" nasyp na rondzie.
- Ofiar nie ma, więc nie ma o czym rozmawiać - mówi ksiądz. - Daj Boże, żeby wszyscy jeździli bez kolizji. A w szpitalu byłem pod wpływem szoku pokolizyjnego. Przeprosiłem personel.
Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy proboszcz w chwili zdarzenia wracał akurat z kolędy. A jak wiadomym jest, Polacy to naród bardzo gościnny. Ksiądz nie chciał odpowiedzieć, czy był pod wpływem alkoholu. Na pytanie, dlaczego nie poddał się badaniu alkotestem, odparł: - To było rutynowe badanie.
Wyniki badania krwi będą znane za miesiąc. Warto dodać, że proboszcz jest stałym współpracownikiem chojnickich stróżów prawa.
- Przykro nam, że musieliśmy interweniować w takich okolicznościach - mówi Janusz Gierszewski, komendant KPP w Chojnicach. - Pomimo tego, że współpracujemy z księdzem, nie może być mowy o żadnym ulgowym traktowaniu.

Statki wycieczkowe na złom przez pandemię

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie