Gmina Chojnice. Wyprawka dla okrągłego mieszkańca gminy

Piotr Furtak
Oliwia Wiligała z Lipienic, siedemnastotysięczna mieszkanka gminy Chojnice (na zdjęciu z rodzicami) ma już 4 lata
Oliwia Wiligała z Lipienic, siedemnastotysięczna mieszkanka gminy Chojnice (na zdjęciu z rodzicami) ma już 4 lata Fot. Piotr Furtak
Gmina Chojnice. Wyprawka dla okrągłego mieszkańca gminy. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, za 9-10 miesięcy na świecie pojawi się osiemnastotysięczny mieszkaniec gminy Chojnice. Dla Zbigniewa Szczepańskiego, który od 24 lat kieruje gminą to duże wydarzenie. Z tego też powodu rodzicom tego szczególnego - „okrągłego” noworodka, zamierza podarować bon zakupowy o wartości 2-3 tysięcy złotych. Żeby nikt nie mógł zarzucić wójtowi, że nie miał szansy na samorządową wyprawkę, informacja o niej pojawiła się już teraz. Jeśli komuś marzy się bon na pieluchy, śpioszki, wózek czy łóżeczko... - może zacząć się starać. Przy odrobinie szczęścia załapie się na prezent.

- Oczywiście to forma pewnego żartu – mówi wójt Szczepański. - Nikt dla wyprawki o wartości 2-3 tysięcy złotych nie będzie przecież starał się o dziecko. Nie wyobrażam sobie, żeby sytuacja miała wyglądać tak jak w filmie, który nosił chyba tytuł „Milionowy obywatel”. W naszej gminie będzie inaczej niż w filmie - wyprawka przekazana zostanie rodzicom dziecka bez względu na jego status społeczny czy przynależność partyjną. Jedną zresztą już przekazaliśmy w 2009 roku. Dostali je rodzice Oliwii, która była siedemnastotysięcznym mieszkańcem gminy.
Film o którym mówi Zbigniew Szczepański to „Cesarskie cięcie” z 1987. Bohaterki filmu – pacjentki oddziału położniczego w pewnym miasteczku miały do wzięcia nagrodę w postaci mieszkania. Nic więc dziwnego, że walka o to aby zostać rodzicem milionowego obywatela województwa była zaciekła.
Mama Oliwii Wiligały z Lipienic, która cztery lata temu dostała wyprawkę z gminy nie starała się w żaden sposób przyspieszyć, ani opóźnić porodu. Co więcej – nie wiedziała o pomyśle urzędników. Telefon z urzędu gminy był dla niej dużym zaskoczeniem.
- Ktoś zadzwonił z informacją, że nasza Oliwia jest siedemnastotysięczną mieszkanką gminy Chojnice – opowiada Justyna Wiligała. - Córeczka miała dwa tygodnie gdy pojechaliśmy do urzędu gdzie odbyła się uroczystość.
Kocyk, garnuszek, śpioszki, pościel z baldachimem... - to w ramach swojej samorządowej wyprawki dostała Oliwka. Rodzice dziewczynki śmiechem reagują na informację, że za kilka miesięcy jest szansa na kolejną.
- Może zaczniemy się starać – uśmiecha się Marian Wiligała, tata Oliwii.
Oliwka jest jedynaczką. Wkrótce jednak prawdopodobnie będzie miała konkurencję w postaci kuzyna – Szymona. Dla rodziców oczywiście nadal będzie oczkiem w głowie, dziadkowie będą mieli jednak nie tylko wnuczkę, ale i wnuka.
- To najukochańsze dziecko na świecie – mówią o Oliwce dziadek Marian i babcia Hanna. - Nawet gdy pojawi się wnuk, naszą Oliwkę będziemy kochali równie mocno.
W poniedziałek Oliwka była odrobinę przeziębiona i została w domu. Początkowo dziewczynka dość nieufnie podchodziła do intruza-dziennikarza. Rozkręciła się po kilku minutach. Z różnych zakamarków powyciągała maskotki – kilka piesków, kota, mysz, misia, nawet foczkę. Trochę szkoda, że wśród tych zwierzaków brakuje jeża. Bo do grupy Jeżyków w przedszkolu Jarzębinka w Chojnicach chodzi Oliwia.
Na pytanie co lubisz robić dziewczynka odpowiada bardzo szybko...
- Biegać – mówi Oliwka.
- Dużo rysuje, koloruje... - wymienia babcia.
- I skaczę na trampolinie – dodaje dziewczynka.
Co ciekawe, urzędnicy z gminy Chojnice pamiętali o dziewczynce z Lipienic jeszcze w 2010 roku, gdy dziewczynka miała nieco ponad rok. Wówczas przed wigilią pojawiła się jedna z urzędniczek, która przywiozła Oliwce lalkę. To był jednak ostatni urzędniczy akcent w życiu dziewczynki.
Gdy w 1990 roku Zbigniew Szczepański obejmował stanowisko wójta gmina Chojnice liczyła około 14 tysięcy mieszkańców. Podobnie jak w całej Polsce, również w regionie Chojnic ludzie zaczęli uciekać z miast na wieś. W efekcie prawie pewne jest to, że w tym roku pojawi się „osiemnastotysięcznik”.
Informacje o liczbie mieszkańców Zbigniew Szczepański przedstawia podczas każdej sesji Rady Gminy Chojnice. Jak informują „Aktualności z gminy Chojnice”, czasopismo, które wydawane jest przez urząd 31 grudnia 2013 roku na pobyt stały w gminie Chojnice zameldowanych było 17 836 osób (od początku roku do poniedziałku – 10 lutego przybyło 23 mieszkańców gminy). Przez cały rok na pobyt stały zameldowały się tu 303 osoby, wymeldowało się natomiast 119 osób. W tym czasie urodziło się 219 dzieci - zmarło 114 mieszkańców gminy. Wysoki przyrost naturalny może zaskakiwać, tym bardziej, że w Chojnicach (miasto) zameldowano 359 nowonarodzonych mieszkańców miasta oraz zgon 371 osób. W mieście zmarło więc o 12 osób więcej niż przyszło na świat. W tym samym czasie u sąsiadów z gminy wiejskiej urodzeń było o 105 więcej niż zgonów. Co więcej, identyczny przyrost w gminie Chojnice był również w roku 2009, tym samym gdy na świat przyszła Oliwia Wiligała.
- Można tylko pogratulować, że tak im idzie – Mirosława Bednarek, kierownik Urzędu Stanu Cywilnego w Człuchowie. - U nas jest zdecydowanie gorzej.
Wprawdzie w Człuchowie w ubiegłym roku urodzeń było nieco więcej niż zgonów, ale różnica wyniosła zaledwie 9 osób. Zgonów przez cały rok było 108 podczas gdy urodzeń 117.
Skąd taki wysoki przyrost naturalny w gminie Chojnice? Trudno podejrzewać aby wpływ na to miały zachęty takie jak ta ostatnia, dotycząca bonów dla osiemnastotysięcznego mieszkańca gminy.
- Od wielu lat mamy do czynienia z „migracją” mieszkańców Chojnic do gminy Chojnice – mówi Bożena Stopa, zastępca kierownika USC w Chojnicach. - Wśród tych, którzy się przeprowadzają wielu jest młodych ludzi. Oni bardzo często chcą urodzić swoje dziecko już w nowym domu, poza miastem.
To, że „mieszczuchy” uciekają na wieś nie jest na rękę burmistrzom i prezydentom miast. W końcu za uciekinierami idzie podatek podatek dochodowy, a za ich dziećmi subwencja oświatowa. Mimo to wójt Szczepański nie zamierza „nagradzać” ewentualnego „osiemnastotysięcznika”, który przemeldowałby się na teren gminy. Przez moment był pomysł, aby wśród tych przemeldowujących się na koniec roku rozlosować 5 laptopów, ostatecznie jednak pomysł upadł.
- Zależy nam na tym, aby bon trafił do rodziców nowonarodzonego dziecka, nawet jeśli nie będzie to dokładnie osiemnastotysięczny mieszkaniec gminy Chojnice – dodaje wójt. - Bon otrzymają rodzice dziecka, które jako pierwsze urodzi się po przekroczeniu tej granicy.
Wysoki przyrost naturalny nie jest sztucznie pompowany chociażby przez wypłatę samorządowego becikowego. W gminie Chojnice można dostać 600 złotych (nie w gotówce) za adopcję psa, za urodzenie dziecka dodatkowe pieniądze nie są jednak wypłacane.
- Myśleliśmy o tym, ale doszliśmy do wniosku, że najlepszą formą propagowania dzietności rodziny jest zapewnienie godziwych warunków życia dla młodych ludzi – mówi Zbigniew Szczepański. - Z danych statystycznych wynika, że koszt wychowania dziecka wynosi około 90 tysięcy złotych. Czym w takiej sytuacji jest becikowe w wysokości tysiąca czy dwóch tysięcy? Co więcej – takie wypłaty mogą zachęcać do powiększania dzietności w rodzinach patologicznych.
Według wójta formą gminnego becikowego jest pełna dostępność do przedszkoli. Samorząd na dofinansowanie przedszkoli wydaje rocznie przeszło milion złotych. Inne wsparcie to darmowe dożywianie wszystkich dzieci – uczniów szkół w gminie Chojnice. Darmowe obiady dostają wszyscy – bez względu na kryterium dochodowe rodziny.
Kilka lat temu w całej Polsce głośno było o sołtysie Krępy Kaszubskiej w powiecie lęborskim. Za pieniądze otrzymywane w ramach diety sołeckiej fundował on młodym mamom z terenu sołectwa tak zwane „wózkowe”. W takiej powitalnej paczce były między innymi pieluchy. Wartość „wózkowego” wynosiła 100 złotych. Według sołtysa efekt sołeckiej polityki prorodzinnej był całkiem duży.
- W roku 2008 i w 2010 na terenie naszego sołectwa urodziło się po czternaścioro dzieci – mówi Piotr Popiela. - W przeliczeniu na mieszkańca mieliśmy jeden z najlepszych wyników w kraju. Moja akcja nie wszystkim jednak przypadła do gustu, dlatego w 2012 roku przestałem wypłacać „wózkowe”. Zresztą teraz dzieci w naszym sołectwie rodzi się zdecydowanie mniej – są to raptem dwa-trzy maluchy rocznie...

Polacy smakoszami czekolady

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie