Los rodziny spod namiotu

Maria Sowisło
Sylwia K. ze swoimi dziećmi. Zdjęcie zrobione zostało w czerwcu 2005 r.
Sylwia K. ze swoimi dziećmi. Zdjęcie zrobione zostało w czerwcu 2005 r.
Sylwia K. rozpoczęła batalię o odzyskanie sześciorga dzieci, które przebywają obecnie w pogotowiu rodzinnym. Zostały odebrane rodzicom w czerwcu ubiegłego roku.

Sylwia K. rozpoczęła batalię o odzyskanie sześciorga dzieci, które przebywają obecnie w pogotowiu rodzinnym. Zostały odebrane rodzicom w czerwcu ubiegłego roku. Przez trzy tygodnie rodzice z dziećmi mieszkali na działkach pod namiotem.

Obecnie Paweł K. jest pozbawiony władzy rodzicielskiej. Sylwia, jego żona, prawa ma ograniczone. Tylko Sąd do Spraw Rodzin i Nieletnich może teraz zdecydować o losie sześciorga dzieci w wieku od dwóch do 12 lat. Początkowo trójka najstarszych pociech umieszczona została w rodzinie zastępczej, zaś druga trójka w pogotowiu rodzinnym.
- Córka podczas największych roztopów chodziła w dziurawych butach - mówi Sylwia K., po interwencji której wszystkie dzieci przebywają obecnie w pogotowiu. - Od rana do godziny osiemnastej dzieci były poza domem opiekunki. Po szkole miały iść do świetlicy. Przez cały dzień nie jadły nic ciepłego, dopiero po przyjściu do domu. Cały dzień na kanapkach? Przecież one były głodne. Boję się, że jeśli sąd nie odda mi dzieci, to te starsze trafią znowu do tamtej rodziny zastępczej. I znowu będą bez butów chodzić.
Warto przypomnieć, że małżeństwo K. koczowało pod namiotem. Dzieci nie chodziły do szkoły. Nie mieli prądu, wody, kuchenki, a czasem był nawet problem z jedzeniem. Rodzina znana była w chojnickim MOPS od co najmniej sześciu lat. Wówczas mieszkali w... ziemiance.

Obecnie Sylwia pracuje. Gorzej jest jednak z mężem. Często jest bowiem w stanie upojenia alkoholowego. Praca, mieszkanie i trzeźwość, to tylko niektóre warunki, które rodzice muszą spełnić, aby odzyskać dzieci.
- Decyzja należy do sądu - mówi Jan Zieliński, dyrektor Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Chojnicach. - Obawiam się jednak, że rodzice nie są na tyle odpowiedzialnymi ludźmi, aby powierzyć im opiekę nad dziećmi.
Dlaczego jednak córka państwa K., umieszczona z dwójką rodzeństwa w rodzinie zastępczej nie miała całych butów? I dlaczego nie przychodziły do domu opiekunów na obiad? Czy ktoś to skontrolował?
- Rodzice tych dzieci mają problemy z mówieniem prawdy - kwituje Zieliński.

Rząd podjął decyzję w sprawie obostrzeń.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie