Morderstwo pod Chojnicami. Zabił żonę i siebie

Maria Sowisło
Fot. archiwum
Fot. archiwum
70-letni Roman H. najpierw zabił z samorobnej broni palnej swoją żonę Marię, a potem nieopodal domu popełnił samobójstwo. Ciało kobiety odkryła jej 13-letnia córka po powrocie ze szkoły.

70-letni Roman H. najpierw zabił z samorobnej broni palnej swoją żonę Marię, a potem nieopodal domu popełnił samobójstwo. Ciało kobiety odkryła jej 13-letnia córka po powrocie ze szkoły. Martwego mężczyznę znalazł wysłany na miejsce zdarzenia dzielnicowy. Leżało w budynku gospodarczym stającym niedaleko domu. Wstrząsające sceny rozegrały się wczoraj przed południem w Doręgowicach koło Chojnic.

- Wstępne oględziny wykluczyły działanie osób trzecich - wyjaśnia prokurator Mirosław Orłowski. - Kobieta zmarła w wyniku postrzału w plecy, a mężczyzna od strzału w klatkę piersiową.
Małżeństwo miało ośmioro dzieci. Tylko dwójka najmłodszych, w wieku 13 i 16 lat, mieszkała z nimi.
- Widziałam rano radiowóz, ale myślałam, że on znowu dokazuje - mówi sąsiadka. - Wiele razy tłukł ją jak psa. Odgrażał się, że ją zabije. Wszystko z chorobliwej zazdrości. Ona nigdy nie mogła nigdzie sama wyjść. Raz od niego uciekła. Nie był dobry. Ja się go bałam.
Roman H. został cztery lata temu skazany za znęcanie się nad żoną. Wówczas odebrano mu broń myśliwską, którą miał, bo należał do koła łowieckiego.
- Ile razy policja u nich była?! - mówi przez łzy siostrzeniec Marii H. - Nikt nic nie zrobił, żeby ją uwolnić! Był kierowany na badania psychiatryczne i co? Nie było na niego siły? Trzeba było czekać na taką tragedię?!
- Faktycznie kobieta miała założoną tzw. niebieską kartę, jednak od 2003 roku nie mieliśmy sygnałów o dalszym znęcaniu się nad nią - zapewnia Renata Konopelska z zespołu prasowego Komendy Powiatowej Policji w Chojnicach.
Według rodziny, zamordowana kobieta była bardzo wierząca. Dlatego też nie chciała nawet słyszeć o rozwodzie albo zasądzeniu zakazu zbliżania się do niej.
- Wiele razy jej tłumaczyłam, że nie może w kółko tego ukrywać. Przecież ona raz nawet była z dziećmi w domu samotnej matki - dodaje sąsiadka zalewając się łzami.
Osieroconymi dziećmi zajęła się natychmiast psycholog Aldona Jurkowska-Groth. Miały być początkowo umieszczone w pogotowiu rodzinnym. Opieką otoczyła je jednak rodzina Marii.
- Dzieci czują się dobrze. Tylko nie rozmawiajcie z nimi o tym - zastrzega psycholog.
- Dzieci zostawcie w spokoju. One już dosyć w życiu przeszły - grozi palcem szwagierka Marii H. - Diabeł skonstruował sobie broń - dodaje.

Szczepionka Johnson&Jonshon w Polsce wcześniej niż zakładano

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie