18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Powiat chojnicki. Które święta oni zapamiętali?

Monika Niemczyk
Ksiądz Jacek Dawidowski
Ksiądz Jacek Dawidowski W. Piepiorka
Poprosiliśmy samorządowców i inne osoby ze świecznika z powiatu chojnickiego o powspominanie tych kolacji wigilijnych lub prezentów, które najbardziej utkwiły im w pamięci.

Magię świąt Bożego Narodzenia najbardziej pamiętamy z lat dziecięcych. Zapewne związane jest to z wielkim oczekiwaniem na Gwiazdora i jego wielki worek wypełniony prezentami...
I o podzielenie się tymi właśnie wspomnieniami poprosiliśmy tych, którzy na co dzień tworzą lokalną politykę. Większość z nich była zaskoczona pytaniem o kolację wigilijną, która najbardziej utkwiła im w pamięci lub o wymarzonych prezentach, które trafiły pod choinkę.
Niestety nie zdołaliśmy sprostać trendowi i nie udało nam się zachować... parytetu. W powiecie chojnickim nadal na najwyższych stanowiskach w miastach, gminach i powiecie zasiadają mężczyźni.

Stefania Majewska-Kilkowska, zastępca wójta gminy Chojnice
Wigilię w moim rodzinnym domu były zawsze skromne, ale odświętne. Wszystkim życzę takich właśnie świąt. Pamiętam kiedy jeszcze jako mała dziewczynka, razem z siostrą i bratem złożyliśmy się na prezent dla rodziców. Uzbieraliśmy 2 zł i za to kupiliśmy paczkę pierniczków, bez polewy. Pamiętam, też dwa wspaniałe prezenty z dzieciństwa. Jednego roku pod choinką znalazłam książkę Lassie wróć. Była piękna. Kiedyś dostaliśmy też prezent przeznaczony dla całej naszej trójki. To był... adapter bambino.

Mariola Rodzeń, sekretarz gminy Brusy
Szczególnie zapamiętane przeze mnie święta są zbyt osobiste, by dzielić się nimi z Czytelnikami. Pamiętam jednak swój wyjątkowy prezent. Mieszkałam wówczas w Zalesiu i miałam 10 lub 11 lat. Bardzo marzyłam o lalce, którą widziałam w sklepie. Jedynym w Zalesiu. Każdego dnia po szkole chodziłam ja oglądać. Była piękna. Napisałam więc list do Gwiazdora. Pewnego dnia po szkole znowu poszłam do sklepu, a lalki już nie było. Bardzo to przeżyłam. Pożegnałam się z tym prezentem jednak znalazłam tę lalkę pod choinką. I mam ją do dzisiaj.

Stanisław Skaja, starosta chojnicki
Dla mnie wszystkie wigilie były wyjątkowe. Trudno przywołać w pamięci jakąś szczególną. W domu rodzinnym spotykała się cała rodzina przy okrągłym, odświętnym stole. Ojciec brał wówczas udział w wielkiej elektryfikacji kraju i zdarzało się, że z kolacją wigilijną czekaliśmy na niego. Raz zrobiło się naprawdę późno. Zdążył jednak niemal w ostatniej chwili wrócić. Wigilie, które zapamiętałem były w zupełnie innych czasach. Wielka radość była, kiedy na święta udało się "wystać" pomarańcze, a teraz? Szkoda gadać...

Przemysław Biesek, wicestarosta chojnicki
Wigilie w naszym domu zawsze były rodzinne. Tak typowe, że aż nudne, ale w tym był i jest ich urok. Nie pamiętam jakiejś szczególnie. No może tylko tą z wyjątkową choinką. Było to z 15 lat temu. Na kolację wigilijną przyjechałem z moją żoną do rodziców. Postanowiliśmy, prócz tradycyjnych lampek, zapalić na choince parę świeczek. Z przerażeniem widzieliśmy jak zapala się anielskie włosie i każda z gałązek. Przewróciliśmy drzewko i czym się dało zaduszaliśmy ogień. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło.

Jarosław Klauzo, współwłaściciel firmy Eurostandardu i wiceprezes MKS Chojniczanka

Najmilej wspominam Wigilię w 1998 roku. Były to pierwsze święta Bożego Narodzenia, które przeżywałem jako głowa "najmniejszej komórki społecznej", czyli nowej rodziny. Wigilię spędziłem razem z moją żoną i malutkim synkiem. To była nasza pierwsza wspólna Wigilia. Przy
zastawionym stole usiedliśmy we dwójkę, bo Szymek potrafił wówczas tylko leżakować. Dopiero po kolacji spotkaliśmy się z rodzicami i teściami aby dalej świętować.

Leszek Bonna, dyrektor chojnickiego i radny Sejmiku Województwa Pomorskiego
O dziwo Wigilia najbardziej przeze mnie zapamiętana to ta, którą spędziłem w szpitalu, ale nie jako dyrektor tylko jako 13-letni chłopiec, który rozbił sobie głowę podczas gry w hokeja. Wybrałem się na lodowisko kiedy mama przyrządzała potrawy na kolację. Zamiast więc usiąść przy stole tata musiał zawieźć mnie na pogo- towie. Prezent dostałem tuż przed wyjazdem i była to prawdziwa futbolówka. A pamiątkę z lodowiska, w postaci blizny, mam do dzisiaj.

Ks. Jacek Dawidowski, proboszcz parafii p.w. Ścięcia Św. Jana Chrzciciela w Chojnicach
Obecne Wigilie mają zupełnie inny wymiar niż te, które jako dziecko spędzałem w rodzinnym domu. Żyła jeszcze wówczas moja babcia. Razem z rodzeństwem szliśmy do naszego lasu po choinkę. Kiedy była trochę wybrakowana, doczepialiśmy do niej gałązki, aby podobała się pozostałym domownikom. Wigilii zawsze towarzyszyła ogromna radość. Cieszyliśmy się z tego, że jesteśmy wszyscy razem. Wspólnie śpiewaliśmy kolędy, a w nocy obowiązkowo szliśmy na pasterkę.

Jan Zieliński, wiceburmistrz Chojnic
Pamiętam Wigilię i święta sprzed siedmiu lat. Nie są to jednak wesołe wspomnienia. Jeden z synów założył swoją rodzinę, odeszła moja teściowa, z którą mieszkaliśmy, drugi syn wyjechał na studia i w domu zrobiło się strasznie pusto. Przeżywaliśmy wówczas z żoną syndrom pustego gniazda. Co prawda synowie w czasie świąt byli w domu, jednak ta Wigilia, po stracie bliskiej osoby, miała bardziej refleksyjny wymiar. W domu pielęgnujemy też pewną tradycję, która polega na tym, że każdy każdemu robi prezent.

Edward Pietrzyk, zastępca burmistrza Chojnic
Pamiętam Wigilię z lat osiemdziesiątych. Moja córka Ksenia miała wówczas trzy latka i po raz pierwszy usiadła razem z nami do wigilijnego stołu. Oczywiście wcześniej też uczestniczyła we wspólnych kolacjach wigilijnych, ale kiedy zupełnie samodzielnie siedziała na własnym krzesełku, to był dla mnie, szczególny moment. Stała się jakby pełnoprawnym członkiem rodziny. Wspominam ten wieczór do dziś i za każdym razem dostarcza mi to wiele radości.

Jan Gliszczyński, wiceburmistrz Czerska
Pierwsza myśl, to wigilie w moim rodzinnym domu. Zawsze z nabożeństwem, w dobrym znaczeniu tego słowa, w dużej bliskości z rodzicami i dwójką braci. Kiedyś we trójkę dostaliśmy wyjątkową, jak na owe czasy, zabawkę. To był taki dźwig, może bardziej ładowarka, na gąsienicach, który mógł ładować klocki na przyczepę. Potem się okazało, że dużo problemów, mnie i braciom sprawiało ustalenie, kto ma się nim bawić. To był taki wyjątkowy prezent, który zapamiętam.

Janusz Jutrzenka Trzebiatowski, chojnicki artysta mieszkający w Krakowie
Wigilia w 1945 roku była wyjątkowa nie tylko dlatego, że była pierwszą po latach niemieckiej okupacji w Wolnej Polsce. Cieszyła głównie dlatego, że do domu z obozu w austriackim Mauthausen wrócił mój ojciec. Każdy dzień był pełen oczekiwania i nadziei. Jego powrót był dla nas najwspanialszym prezentem. Tej Wigilii towarzyszyła euforyczna radość z tego powodu, że jesteśmy znowu wszyscy razem.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie