Wojciech Błyszko: Zdecydowaliśmy, że najlepszym rozwiązaniem będzie powrót do Polski na poziom centralny

Maciej Mikołajczyk
Wojciech Błyszko
Wojciech Błyszko archiwum prywatne
Udostępnij:
Wojciech Błyszko jako pierwszy zasilił latem szeregi Chojniczanki Chojnice. 22-letni piłkarz mimo młodego wieku zdobył już bardzo duże doświadczenie. W przeszłości trenował m.in. za naszą zachodnią granicą, a w swoim sportowym CV ma grę np. w Jagielloni Białystok.

Zaaklimatyzował się pan już w Chojnicach?
Miasto jest może nie jakieś duże, ale piękne. Natomiast jeśli chodzi o sprawy sportowe, to na nic w klubie nie można narzekać, wszystko jest na dobrym poziomie i funkcjonuje bez zarzutów. Jako nowy zawodnik zostałem przyjęty bardzo dobrze przez drużynę, sztab czy ludzi wokół klubu, którzy pomogli mi załatwić kwestie poza sportowe jak m.in znalezienie mieszkania.

Czym różni się dla pana to miejsce, porównując z Lublinem, Mielcem, czy Białymstokiem?
Myślę, że ciężko jest wskazać różnice miedzy każdym z tych miejsc. Na pewno Chojnice są mniejsze niż reszta wymienionych przez ciebie, ale w każdym z nich jest coś wyjątkowego. Na pierwszy rzut oka uważam, że w Chojnicach niczego nie brakuje. Na pewno Lublin i Białystok są z tych miast największe, ale wcale nie rozszerza to żadnych możliwości względem mniejszych miast, czyli Chojnic i Mielca, bo tak jak powiedziałem, jest tutaj wszystko co potrzebne do życia. Nie jestem też typem osoby, która zwraca uwagę na tego typu rzeczy. Wybierając klub, nie kieruje się wielkością miasta, tylko projektem i chęcią rozwoju siebie jako piłkarza.

Przez pewien okres, w czasach juniorskich grał pan w Eintrachcie Brunszwik. Jak grało się panu w Niemczech? Czy decyzja o powrocie do Polski była dla pana trudna? Czy myślał pan, by zostać za granicą?
Tak, do Niemiec wyjechałem, mając 17 lat. Z biegiem czasu w ogóle nie żałuję tej decyzji. Bardzo dużo się tam nauczyłem, zarówno pod kątem piłkarskim jak i taktycznym czy mentalnym. Sytuacja wyglądała tak, że byłem podstawowym zawodnikiem drużyny U19, grającej w juniorskiej Bundeslidze. Były momenty, że dostawałem zaproszenia na treningi pierwszego zespołu, rywalizującego wówczas w II Bundeslidze, ale były to z reguły kilkurazowe epizody. Pod koniec wieku juniorskiego kończył mi się kontrakt i klub chciał bym został, ale nie zaproponował mi kontraktu na pierwszą drużynę, tylko na drużynę rezerw (U23), która występowała na co dzień w lidze regionalnej (czwarty poziom rozgrywkowy - przyp.). Po rozmowach z moim menedżerem Tadeuszem Słomińskim były jeszcze opcje gry w FC Sankt Pauli, ale tak jak w przypadku Eintrachtu, również w drużynie U23. Zdecydowaliśmy więc, że najlepszym rozwiązaniem będzie powrót do Polski na poziom centralny, z którego mając status młodzieżowca, przy dobrej grze szybko zdołam przebić się wyżej. Jak widać, wszystko poszło po naszej myśli, bo już po roku gry w drugiej lidze, miałem do wyboru: Górnik Zabrze, Wisłę Płock i Jagiellonię Białystok.

W młodym wieku zagrał pan kilka spotkań w ekstraklasie w barwach Jagielloni. Jak wspomina pan ten epizod?
Pobyt w Jagielloni, może pomimo liczby minut, nie był dla mnie udany, lecz pod względem nauki bardzo dużo z tego okresu wyciągnąłem. Rywalizację miałem, uważam, bardzo mocną w postaci jednej z najlepszych par stoperów w ekstraklasie w tamtym czasie, czyli Ivan Runje - Zoran Arsenić. Trzeba powiedzieć, że granie w ekstraklasie, a w drugiej lidze, jest to duża różnica, głównie pod względem intensywności i jakości poszczególnych zawodników.

Po trzech kolejkach Chojniczanka ma na koncie tylko punkt. Widzicie swoje mankamenty?
Dorobek punktowy na pewno nie jest zadowalający dla nas jako drużyny, bo wiemy jak wyglądamy na treningach i jak dużą jakością dysponujemy. Mankamenty widzimy, widzi je również trener i sztab szkoleniowy. Sporo czasu poświęcamy na analizy i wyciągnięcie wniosków. Do każdego spotkania jesteśmy bardzo dobrze przygotowani i nie wyglądamy źle, niestety w niektórych momentach brakuje szczęścia. Wierzymy, że czeka nas już od starcia z Puszczą Niepołomice marsz w górę tabeli.

Czuje pan, że zdobył pan uznanie w oczach trenera Tomasza Kafarskiego?
To już bardziej pytanie do trenera. Jestem wciąż młodym zawodnikiem, który pewnych rzeczy musi się jeszcze nauczyć i do niektórych dojrzeć, jednak w każdym treningu czy meczu staram się dawać z siebie maksimum. Trener Kafarski jest bardzo dobrym szkoleniowcem, z uznaną renomą na rynku, dlatego każdą wskazówkę od niego staram się brać do siebie i wyciągać wnioski, żeby stale podnosić sobie poprzeczkę i stawać się lepszym piłkarzem.

Zabrakło pana w ostatnim meczu z Chrobrym Głogów z powodu kontuzji. Czy po urazie wszystko jest już w porządku?
Z moim urazem jest coraz lepiej, doznałem go na treningu przed meczem z Chrobrym Głogów. Jestem w dobrych rękach doktora Jacka Jaroszewskiego, który zdiagnozował naderwanie mięśnia czworogłowego uda. Sytuacja nie wygląda najgorzej - do meczu powinienem być gotowy za około cztery tygodnie.

Jak oglądało się panu z trybun ostatni ligowy pojedynek?
Uważam, że zagraliśmy dobry mecz. Według mnie powinniśmy strzelić 2-3 bramki w pierwszej połowie i zamknąć mecz. Niestety, zabrakło wykończenia sytuacji, których mieliśmy mnóstwo. Chrobry, niestety, wykorzystał swoje sytuacje i w drugiej połowie grając o jednego mniej, ciężko było nam wrócić do spotkania, chociaż chłopaki pokazali niesamowitą wolę walki i chęć zwycięstwa.

Na zapleczu ekstraklasy czeka was wiele dalekich wyjazdów na południe kraju. Czy to jest coś, co może utrudnić wam grę jako goście?
Myślę, że bez względu na to, gdzie będziemy grali, w każdym meczu musimy wykazywać zaangażowanie i chęć zwycięstwa, a punkty przyjdą, nawet na wyjeździe. Mamy trochę trudniejszą sytuację niż drużyny z południa Polski, bo do pokonania mamy większą liczbę kilometrów, jednakże wszystko pod kątem logistycznym jest bardzo dobrze zaplanowane i nie odczuwamy jakoś bardzo skutków dalekich podróży.

Jakie są pana mocne strony? Wiem, że w Lublinie nie tylko dobrze spisał się pan jako defensor w tyle, ale też udało się panu strzelić trzy gole…
Uważam, że jestem zawodnikiem szybkim, z dobrymi warunkami fizycznymi, dysponuję dobrym wprowadzeniem piłki. Nawiązując do strzelonych bramek, to nie uważam, by gra głową była moją mocną stroną, wręcz przeciwnie aspekt, nad którym muszę ciągle pracować i go doskonalić. Jestem jednak środkowym obrońcą i wszyscy będą rozliczali mnie z gry defensywnej, biorąc pod uwagę liczbę straconych bramek. Najważniejsze jest to, by tracić ich jak najmniej, bez względu na to w jakim stylu.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Materiały promocyjne partnera

Q&A z Bartoszem Kurkiem

Materiał oryginalny: Wojciech Błyszko: Zdecydowaliśmy, że najlepszym rozwiązaniem będzie powrót do Polski na poziom centralny - Dziennik Bałtycki

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie