Nasza Loteria NaM - pasek na kartach artykułów

Cud techniki oddany we władanie przyrodzie – akwedukt w Fojutowie [WIDEO]

Maria Sowisło
Maria Sowisło
Wideo
od 7 lat
Najwyższy, najdłuższy i najszerszy – taki jest akwedukt na granicy dwóch województw pomorskiego i kujawsko-pomorskiego w Fojutowie. Ten cud techniki to nic innego jak skrzyżowanie dwóch rzek. A cud, bo aż trudno uwierzyć, że zaprojektowali go i wybudowali ludzie, którzy nie mieli dostępu do maszyn wykonujących skomplikowane obliczenia.

Czy można skrzyżować ze sobą rzeki? Oczywiście, że tak. Wiedzieli już o tym 176 lat temu inżynierowie, którzy budowali Wielki Kanał Brdy. Projektując ten cud techniki, w terenie natknęli się na rzekę – Czerską Strugę przepływającą przez niewielką osadę Fojutowo. Nie myśląc wiele, kazali wybudować akwedukt, czyli właśnie skrzyżowanie dwóch cieków wodnych. Wzorowali się na antycznych akweduktach. Inwestycja w kanał i akwedukt w 1848 roku pochłonęła 1,5 mln marek. Sam akwedukt jest największą tego typu budowlą w Polsce i jedną z niewielu w Europie, bo ma 10 metrów wysokości, 75 metrów długości i 68 metrów szerokości.

Dziś to niemała atrakcja turystyczna, choć powstaniu przyświecał zupełnie inny cel. Cały Wielki Kanał Brdy wybudowany został, żeby nawadniać duże kompleksy łąk. Z nich pochodziło siano dla pruskiego wojska. Położenie tego cudu techniki wodnej też nie było bez znaczenia. Bory Tucholskie znajdowały się wówczas o dzień jazdy konnej od granicy z Cesarstwem Rosyjskim. Woda pochodziła i nadal pochodzi z Brdy. Wielki kanał swój początek ma w Zaporze Mylof a koniec 21 kilometrów dalej w Barłogach.

Powody oficjalne znane są powszechnie historykom. Z kolei miejscowi opowiadają legendę. Na tronie pruskim zasiadał wówczas Fryderyk Wilhelm IV Pruski, nazywany żartobliwie przez Kaszubów – Wilusiem. Król był miłośnikiem polowań, więc wpadał na tereny dzisiejszych Borów Tucholskich w poszukiwaniu zwierzyny. Podczas jednej z wypraw zabłądził. Tułał się po lasach ale przed nocą natknął się na gospodarstwo w samym środku boru. Poprosił o schronienie. W chacie mieszkała baba i chłop z licznym swoim potomstwem. Na władcy duże wrażenie zrobić miał klepisko na podłodze, dach kryty strzechą i licha strawa oraz dziatwa biegająca boso. Podczas rozmowy usłyszał, że z ziemi wyżyć się tutaj nie da, bo nic nie chce rosnąć - same piachy. Jedyne co można, to korzystać z darów lasu. Wiluś był pod wrażeniem gościnności oraz tego, że choć ludzie mieszkali w biedzie, przyjęli go pod swój dach i podzielili się strawą. Rano, kiedy się żegnał, obiecał odmienić los chłopów. I tak zrodził się w jego głowie pomysł wybudowania kanału, który nawodni okoliczne ziemie.

Dziś akwedukt można zwiedzać po wyznaczonej trasie, także pod dnem Wielkiego Kanału Brdy. Każdego roku ten cud techniki odwiedzają tysiące turystów.

ZOBACZ TAKŻE: Nowe miejsce postoju dla rowerzystów w Starym Młynie. Kosztowało prawie 450 tys. zł

Jesteśmy na Google News. Dołącz do nas i śledź "Dziennik Bałtycki" codziennie. Obserwuj dziennikbaltycki.pl!

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na chojnice.naszemiasto.pl Nasze Miasto